Start arrow Inne arrow North Power XT i XTR-inowacje czy kolejny gadżet
Home    Contacts
Menu główne
Start
Aktualności
Linki
Szukaj
Drobne naprawy
Z ostatnich dni
Galeria
Dodatki
Księga gości
Opisy spotów
Projekt logo
Filmy
Dla początkujących
Dla początkujących
Podstawy żeglowania
Słowniczek
Budowa sprzętu
Deski
Żagle
Maszty
Bomy
Trapezy
Inne
Nowości
Popularne
North Power XT i XTR-inowacje czy kolejny gadżet Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Redaktor: Jerry   
15.04.2007.

 

     North Power XT i XTR innowacja czy kolejny gadżet .
Zapewne wiele osób widziało bądź słyszało o tej przedłużce, jednakże z różnych względów nie zwróciło na nią większej uwagi, sądząc iż nie ma sensu wydawać kupy kasy na coś tak banalnego jak przedłużka. Czy jednak mają rację? Z pewnością aspekt finansowy jest kwestią dyskusyjną i każdy z nas ma go na względzie, jednak fakt unikalności tego patentu w pewnym stopniu usprawiedliwia ten stan.

Co zatem przemawia za wypróbowaniem, czytaj kupnem, tego czegoś? Nie chcę aby to brzmiało jak hasła reklamowe Northa, co z pewnością mógłbym zrobić i nie byłoby w tym przesady, jednak ograniczę się do własnych spostrzeżeń i tego co mnie pociąga w tym sprzęcie.

Przede wszystkim taklowanie pędnika przy pomocy Power XT to sama przyjemność, o ile tą czynność można lubić. Nie mamy bowiem w tym przypadku konieczności stosowania jakiś dziwnych haków, bloczków, korb do naciągania czy jeszcze innych wynalazków. Wszystko co jest potrzebne do tego celu znajduje się w jednym urządzeniu i nie niesie to za sobą radykalnego wzrostu wagi (od zwykłej przedłużki Power XT jest cięższy tylko o ok. 200 gramów), co przy 20-tokrotnej (a dla XTR 40-tokrotnej) redukcji siły potrzebnej do naciągu nie jest rzeczą banalną.

Z pewnością od razu pojawią się głosy w tym miejscu że do taklowania nie potrzebne są inne przyrządy, wystarczy trochę siły, ewentualnie hak od trapezu i sprawa załatwiona. I muszę przyznać że mają w pewnym stopniu rację, pod warunkiem że Bozia obdarzyła ich w siłę, zwłaszcza gdy taklują taką 9-kę gołymi rękoma. No ale niech im będzie.

Za to kolejnej zalety jaką jest niesamowita swoboda i dokładność  w „strojeniu" pędnika nie pobije nic innego, no chyba że płynna regulacja napięcia po maszcie stosowana bodajże w klasie olimpijskiej. To raczej jednak zostawmy zawodowcom. A co w tej mierze daje nam Power XT. Jak już powiedziałem pełną swobodę. Załóżmy że jesteśmy na wodzie i wiatr nagle przybrał na sile. Nasz brzuchaty żagiel generuje taki ciąg że pływanie staje się męczące... co robimy - kładziemy pędnik na wodzie i wybieramy go po maszcie i to na środku akwenu. To samo równie dobrze można zrobić w druga stronę, chodź z tym już jest lepiej w przypadku normalnej przedłużki. Tak czy siak nie trzeba odpinać pędnika a sam trym trwa parę sekund. Należy tu również zauważyć, iż trym pędnika można wykonać naprawdę bardzo dokładnie, z dokładnością wręcz milimetrową. Nie przykładamy do tego takiej uwagi, ale zakres regulacji napięcia po maszcie we współczesnych żaglach nie jest wielki i każde kilka milimetrów daje się zauważyć na „firance". Naciągając tradycyjne nie przykładamy do tego wagi, zazwyczaj jak naciągniemy przed zejściem tak pływamy cały czas - powiedzcie komu z was chce się schodzić na brzeg i korygować ustawienia, zagryzamy zęby i pływamy dalej.

No dobra to jak polało się tyle lukru to czas na kolce. Przyznam się szczerze, że nie ma tego tak dużo. Przede wszystkim podstawową barierą stojącą na drodze upowszechnienia się tego patentu jest wysoka cena. Przyznaję się bez bicia, że to, moim zdaniem, jest jedyna wada tego rozwiązania. Trudno mi polemizować, jeżeli już mówimy o kosztach, czy cena jest adekwatna do możliwości tego ustrojstwa, po prostu albo jesteśmy w stanie się z nią pogodzić albo nie. Jedno wiem dzięki tej przedłużce w łatwy sposób mogę wyciągną max z mojego żagla i dla mnie to jest warte swojej ceny, co nie znaczy że nie chciałbym zapłacić za to mniej, no ale... „albo rybki albo akwarium". Z pewnych niedogodności mogę jeszcze wymienić szybkie zużywanie się linki, która to musi być dobrze dobrana tj. odpowiednio gruba i twarda.W przeciwnym razie może się luzować na kabestanie, ale to już raczej kwestia konserwacji dzięki której poprawia się nasze bezpieczeństwo na wodzie.   
p1000055 
p1000058 
 p1000059
p1000065 

Trudno mi jest też wypowiedzieć się co do trwałości tego urządzenia. Z pewnością szybciej wysiądzie aniżeli zwykła przedłużka, w końcu mamy tu kilka elementów ruchomych, jednak na dzień dzisiejszy jedyny problem jaki z nią miałem to ... własna głupota. Jakiś czas temu pływając na zatoce chciałem pociągnąć trochę po maszcie, nie ustawiłem pędnika całkowicie po zawietrznej będąc w wodzie i ... na moje nieszczęście zrobił to za mnie wiatr w czasie jak naciągałem żagiel. Skutek był oczywisty rączka będąca w pozycji do naciągu napotkała opór w postaci pokładu deski i najzwyczajniej w świecie nie wytrzymała ciśnienia i podziękowała mi. Całe szczęście że jest tak pomyślana iż w taki przypadku nic się nie dzieje z naciągiem i można spłynąć bez większy problemów. Jednak ten przypadek to rzadkość i przy odrobinie rozwagi nie ma mowy o czymś takim.

Kończąc. Nie moim zadaniem jest namawianie kogokolwiek do tego rozwiązania. Nie jest to w żadnym stopniu reklama. Tekstem tym chciałem się jedynie podzielić zadowoleniem z użytkowania czegoś co jest z jednej strony niepowtarzalne a z drugiej strony niesamowicie praktyczne i wygodne, a decyzję czy Zgadzacie się z moją subiektywną opinią pozostawiam Wam.

Tekst &  foty SŁAWEK. 
Slawu 
Podziękowania dla Sławka za wkład w stronę. 
Zmieniony ( 24.09.2010. )
 
« poprzedni artykuł
kontakt

Grzegorz Szatkowski Płock

Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

lub Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

tel.506753125

Zapraszamy do galerii
Komis
Deski
Żagle
Maszty
Bomy
Inne
Ubiory